Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowinki spoza kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowinki spoza kuchni. Pokaż wszystkie posty

8.07.2014

Smaki Warszawy

Odwiedziłam dziś cukiernię Smaki Warszawy w celu rozmowy o pracę.
W czwartek dzień próbny i się okaże.

Sama cukiernia sprawiła na mnie miłe wrażenie, a te kolorowe pyszności na witrynie pożerało się wzrokiem.
Nie mogłam stamtąd wyjść niczego nie próbując ;)
Wybór padł na ciastko z czerwonym pieprzem i wanilią.
Można sobie poczytać o nim o tu: 

Jak na mój gust dobre, nawet rzekłabym, że bardzo, ale po takiej porcji było mi nieco za słodko.
Nawet mimo pieprzu, którego rozgryzienie od czasu do czasu jako tako niwelowało nadmierną słodycz.

Ogólnie jestem pod wrażeniem kompozycji smakowych, jakie tam oferują.
(Wygląd też z wyższej półki)
Muszę kiedyś spróbować również innych ciastek.

A tymczasem poziomki z ogródka.
Też pyszne.
Już zjedzone w trakcie pisania, więc zostało tylko zdjęcie :)






16.05.2013

B'Z - Friction

Dziś bez gotowania (aczkolwiek pierś z kurczaka się rozmraża na obiad. Jakieś nadzienie do tortilli się wymodzi...)

Dziś będzie tłumaczenie piosenki japońskiego zespołu j-rockowego B'Z pt. "Friction". To moje pierwsze tłumaczenie i dziwnie wygląda w niektórych miejscach, ale lubię piosenkę i teraz wiem o czym śpiewają.

"Friction" - "Tarcie"

Żyć w tym nudnym świecie,
każdy dzień po prostu przejść
To nie jest niczyja wina
Cały czas dokonuję swoich wyborów

Stawiać nadal stopy do biegu
Wpatrywać w niebo, które nigdy nie widziało słońca
Wewnątrz i poza umysłem nadal szukając znaku

Coś jest nie tak
Tracimy nasz sens
Naprawdę potrzebuję wiedzieć czym jestem

Wykrzyczeć moje imię
Próbować znaleźć swoją drogę
Po prostu potrzebuję nowego uczucia
Nie mogę po prostu usiąść i umrzeć,
Kochanie, przyjdę żywy
Pociągnij nić od tych wszystkich szwów
Nie możemy tego zrobić bez tarcia

Dziki ten nowoczesny świat
Karmi biednych pustymi słowami
Oni po prostu zabijają i myślą, że nikt nie miałby nic przeciwko

Co się dzieje?
Wszystko jest we mgle
Nie ukrywam się już nigdy więcej

Wykrzyczeć moje imię
Idąc Broadwayem
Dostałem nowy kierunek
Może powinienem lepiej walczyć
Muszę żyć moim życiem
Nie przejmować się, że wszystko stracę

Wykrzyczeć moje imię
Postaraj się zobaczyć moją twarz
Teraz zamierzam robić swoją drogę
Kochanie, muszę walczyć, walka przez moje życie
nie jest niczym czego nie będzie mi brakować
Nic nie dzieje się bez tarcia





27.10.2012

Nowinki

Zwrócono mi uwagę, że dawno tu nic nie napisałam, więc oto spełniam prośby i piszę XD

Pracowałam 3 dni w restauracji sushi. Sushi może mają dobre, ryby świeże, wasabi ostre, ale harówa, wyzysk i chamstwo - więc trzeciego dnia, po paru kłótniach z szefem, zrezygnowałam. Takim sposobem dalej trzeba szukać roboty. A tu nic...
A listopad się zbliża... biletów już ulgowych nie będę mieć (w sumie już teraz nie mam, bo zgubiłam legitymację - 20 złotych za bilet dobowy na dwie strefy! Zdzierstwo! :< a od stycznia ceny biletów mają pójść w górę... Boże widzisz i nie grzmisz ._. )


Pisanie pracy licencjackiej ciągle w toku - już 2 razy sprawdzana i znów muszę poprawić. Na szczęście tylko tabelki. Do końca roku muszę się z tym wyrobić.


Dzisiaj spadł śnieg. Żeby tylko tyle, to jeszcze jakoś da się przeżyć. Ale z deszczem - plucha, breja, lód... W ogóle kiedyś te zimy były inne... Już nie robią takich zim.
Tyle w tym temacie, bo nie lubię zimy, zwłaszcza, jak zaczyna się jeszcze w październiku, prześcigając "Złotą Polską Jesień", o której się słyszy, ale której dawno nie widziano.

Co jeszcze? To może wiersz Wam pokażę. Napisany dawno, na szybko (musiałam odreagować), pod wpływem przykrej sytuacji z kolegą (sprawa już rozwiązana, zgoda zawarta, kolega jest kolegą). Teraz, jak to czytam, to myślę, czy nie wysłać tego na jakąś reklamę przeciw piratom drogowym c'-'

Zatrzymaj się

Zatrzymaj się
i nie pędź już tak.
Przed siebie na oślep
dokąd tak gnasz?
Braknie już tchu,
otacza Cię mrok.
Nie ma słów,
by opisać to.
Zatrzymaj się
i oddech złap.
Zwolnij tempo,
nie jesteś tu sam.
Po trupach do celu
nie doszedł nikt,
więc proszę zwolnij
i daj innym żyć.



To tyle notki XD
PS. Upiekłam dziś pieguski z czekoladą, ale przepisu mi się nie chce pisać :P

12.04.2012

Pisanie pracy licencjackiej w toku.

Siedzę z lapkiem na kolanach, z jednej strony otwarte książki, z drugiej czarna kotka z głową opartą o klawiaturę. Piszę wiernie swoją pracę (sic!). I niedługo skończę pierwszy rozdział! Nie ma to, jak odpowiednia motywacja - znaczy się naglący termin. Od razu przybywa ochoty do pisania :D
Powstała nawet Oda do Licki (czyt. pracy licencjackiej). Poniżej zamieszczam.

"W sieci czarnych znaczków,
czcionki Times New Roman,
gubię się nieznacznie
i powoli konam.

Licencjacie drogi!
Czemuś Ty mi zmorą?
Rzucasz się pod nogi,
miast być mi podporą.

Snu zaznać nie sposobna,
Siedzę aż do rana.
O licko nadobna!
Weź się napisz sama."


Sayounara,
B-chan.

20.02.2012

Ten post nie sprawi, że Twoje życie się zmieni...

3 tygodnie wolnego minęły jak z bicza strzelił. Albo jak wszelkiego rodzaju słodycze chowane przez mamę po szafkach (tak dla przezorności, co raczej nie spełnia wymagań).
I tak, co następuje:
- praktyki nie zrobione, gdyż nie chciało mnie się wychodzić na to zimno;
- praca licencjacka nadal tkwi w martwym punkcie 0;
- zaliczenia z fakultetu jak nie było, tak dalej nie ma wpisanego (co oznacza wycieczkę do czcigodnej prof.)
- zaczęłam uczyć się japońskiego: poczynając od rzeczy najważniejszej, czyli opanowywania japońskiego pisma. A dokładnie 3 rodzajów pisma. W jednym palcu mam już hiraganę (w tydzień!), obecnie do drugiego wciskam katakanę, a jak opanuję oba powyższe perfekt - wtedy przyjdzie czas na zgłębianie chińsko-pochodnych znaczków kanji. Nie wiem, gdzie je upcham. Chyba do nosa.
Nowe motto: "Wal studia, ucz się japońskiego?"

To tyle na dzisiaj.
Sayonara
さようなら

15.01.2012

Mam plan. Ambitny plan.

Dzisiaj bez ciastek :) Ani żadnego innego żarcia... ;)

Kim chcieliście być w przyszłości, gdy byliście dziećmi?
Ja początkowo przechodziłam fazę malowania obrazków (mogłam malować tak godzinami), które potem sprzedawałam mamie i tacie. W owym czasie chciałam zostać malarką.
Około 3/4 klasy podstawówki moje plany życiowe trochę się zmieniły i wtedy chciałam zostać sławną pisarką. W tym czasie zaczęłam pisać wiersze.
Później nadeszła około 2,3-letnia przerwa, moje dziecięce wierszyki wylądowały w śmieciach, a następnie zostały bezpowrotnie spalone. Młoda byłam i głupia. Wiem.

Z momentem rozpoczęcia gimnazjum okazało się, że pisanie wierszy to moje hobby, zamiłowanie, przeznaczenie, czy jak to jeszcze można nazwać.
A zatem piszę - wychodzi mi to lepiej lub gorzej - cały czas się kształcę.
Wiersze i wierszyki o różnej tematyce.

Od jakiegoś czasu (odkąd zaczęłam studia) mam fazę na pisanie wierszyków dla dzieci (w sumie to wierszyki te można prawidłowo nazwać bajką zwierzęcą).

I tu wracamy do tematu mojego nowego, ambitnego planu.
Otóż plan zapowiada się następująco: planuję wydać wiersze dla dzieci! :)
Plan wymagający sporo czasu. Na pewno nie do zrealizowania w tym roku.
Aby wysłać do wydawnictwa te wiersze, przydałoby się ich co najmniej ze 20.
A jak dotąd mam tylko 4 + 1 w trakcie powstawania.
A na siłę się pisać nie da. Tzn. może i by się dało, ale to by mogło być naciągane i sztuczne.
Taki jest mój plan. I uda mi się. Jak nie tym razem, to następnym. Trzeba próbować. W szufladzie miejsca zaczyna brakować.

Na koniec - mój pierwszy wierszyk dla dzieci pt. "Wrona i gawron" - napisany w gimnazjum. Natchnieniem było nazwisko dziewczyny z klasy: Ślepowrońska. Ślepo-wrońska. Ślepa wrona. I tak się zaczęło.

Wrona i Gawron


Pewna ślepa wrona
Spotkała raz gawrona.
Ona ślepa, on niemowa,
Tak zaczęła się rozmowa.

Wrona pyta: "kto Ty taki?"
Gawron się na wronę gapi.

Wrona dalej: "może sowa?"
Gawron do niej ani słowa.

Wrona ciągnie: "czyżby kruk?"
Gawron ma zamknięty dziób.

Wrona strzela:"albo wróbel?"
Gawron nadal morda w kubeł

Wrona mówi:"może szpak?"
Odpowiedzi jednak brak.

Gawron myśli:"O mój Boże!
Cóż nam teraz dopomoże?"

Wrona wtenczas też myślała,
Siebie w myślach zapytała:
"Co to za dziwaczne zwierzę?
Nic nie powie, czy ma pierze?
Czy to jest na pewno ptak?
Może to jest jakiś gad?"

Lekko przestraszona wrona
Rzekła głośno do gawrona:
-Późna pora na rozmowę,
Obowiązki mam domowe.
Choć bym więcej wiedzieć chciała.-
I to rzekłszy- odleciała.

On podążył za nią wzrokiem,
Błysnął żwawo szarym okiem,
Potem zamaszyście splunął,
Rozwarł skrzydła i odfrunął.

Morał tej bajki wszyscy dobrze znają,
że ślepy i niemowa się nie dogadają.



Parę uwag dotyczących wierszyka:
1. Morał został dodany później, stosunkowo niedawno (w 2011 roku).
2. Wiersz ten umieściłam na różnych stronach, m.in. na swoim koncie na portalu kobieta.pl/wiersze (jeśli natkniecie się tam na użytkownika Meraviglia i znajdziecie ten wiersz - to jest moje konto).
3. Kiedy umieściłam ten wiersz na ww stronie, nie dałam jeszcze wtedy informacji o zakazie kopiowania wierszy bez wiedzy i zgody autora - czego wynikiem jest to, że "Wronę i gawrona" można też spotkać w internecie na stronach kogoś innego (np. na blogach): w całości, prawie całości (bez morału), we fragmencie.
4. Z powodu rozprzestrzenienia się tego wiersza po internecie - niemożliwym jest umieszczenie go w planowanej książeczce.
5. Wierszyków, które tam będą, nigdzie nie publikuję. Są schowane i czekają cierpliwie na pokazanie ich światu ;)

Na zakończenie: niewiele mówiący dwuwersowy fragment wierszyka z dzieciństwa. Jedyne dwa wersy, jakie zapamiętałam. Wierszyk był ogólnie o dwóch posągach: młodzieńcu i dziewczynie, które się zakochały. A to zapamiętany fragment:
Ja stanę tu, a Ty stań tam,
bo wyrzeźbił nas Alonso de Lan.


(Alonso de Lan to wymysł mojego dziecięcego umysłu. Nie kojarzyć z Alanem Delonem - wtedy nie słyszałam jeszcze o kimś takim)

Tym optymistycznym akcentem kończę swoje wypociny i dziękuję za uwagę.
Pozdrawiam i do usłyszenia! :)