Zwrócono mi uwagę, że dawno tu nic nie napisałam, więc oto spełniam prośby i piszę XD
Pracowałam 3 dni w restauracji sushi. Sushi może mają dobre, ryby świeże, wasabi ostre, ale harówa, wyzysk i chamstwo - więc trzeciego dnia, po paru kłótniach z szefem, zrezygnowałam. Takim sposobem dalej trzeba szukać roboty. A tu nic...
A listopad się zbliża... biletów już ulgowych nie będę mieć (w sumie już teraz nie mam, bo zgubiłam legitymację - 20 złotych za bilet dobowy na dwie strefy! Zdzierstwo! :< a od stycznia ceny biletów mają pójść w górę... Boże widzisz i nie grzmisz ._. )
Pisanie pracy licencjackiej ciągle w toku - już 2 razy sprawdzana i znów muszę poprawić. Na szczęście tylko tabelki. Do końca roku muszę się z tym wyrobić.
Dzisiaj spadł śnieg. Żeby tylko tyle, to jeszcze jakoś da się przeżyć. Ale z deszczem - plucha, breja, lód... W ogóle kiedyś te zimy były inne... Już nie robią takich zim.
Tyle w tym temacie, bo nie lubię zimy, zwłaszcza, jak zaczyna się jeszcze w październiku, prześcigając "Złotą Polską Jesień", o której się słyszy, ale której dawno nie widziano.
Co jeszcze? To może wiersz Wam pokażę. Napisany dawno, na szybko (musiałam odreagować), pod wpływem przykrej sytuacji z kolegą (sprawa już rozwiązana, zgoda zawarta, kolega jest kolegą). Teraz, jak to czytam, to myślę, czy nie wysłać tego na jakąś reklamę przeciw piratom drogowym c'-'
Zatrzymaj się
Zatrzymaj się
i nie pędź już tak.
Przed siebie na oślep
dokąd tak gnasz?
Braknie już tchu,
otacza Cię mrok.
Nie ma słów,
by opisać to.
Zatrzymaj się
i oddech złap.
Zwolnij tempo,
nie jesteś tu sam.
Po trupach do celu
nie doszedł nikt,
więc proszę zwolnij
i daj innym żyć.
To tyle notki XD
PS. Upiekłam dziś pieguski z czekoladą, ale przepisu mi się nie chce pisać :P
27.10.2012
11.07.2012
Upały i kawa mrożona
Uzależniłam się od mrożonej kawy.
Ale w takie upały nic jej nie dorówna :)
Oczywiście, jakby miało być inaczej, przepis na 1 porcję (wysoka szklanka)
Kawa mrożona
- 2 łyżeczki kawy (albo i więcej, w zależności komu ile trzeba kofeiny ^^)
- 100 ml wody (zwykłej z butelki)
- 100 ml mleka
- trochę cukru jak ktoś słodzi
- kostki lodu
- cynamon
Kawę, wodę, mleko, cukier i lód zblenderować razem. Przelać do wysokiej szklanki. Utworzy się nam apetyczna pianka na wierzchu. Posypać cynamonem.
Smaczne orzeźwienie gotowe :)
Kawa mrożona
- 2 łyżeczki kawy (albo i więcej, w zależności komu ile trzeba kofeiny ^^)
- 100 ml wody (zwykłej z butelki)
- 100 ml mleka
- trochę cukru jak ktoś słodzi
- kostki lodu
- cynamon
Kawę, wodę, mleko, cukier i lód zblenderować razem. Przelać do wysokiej szklanki. Utworzy się nam apetyczna pianka na wierzchu. Posypać cynamonem.
Smaczne orzeźwienie gotowe :)
15.04.2012
Keeki!
Zachciało się Beacie ciasta...
Mało jej było mazurków, babek, kiełbas i jajek... Ekhm.
Nie! Poprawka. Zachciało się Beacie czegoś kokosowego.
Przegląd przepisów w poszukiwaniu tego właściwego i...
...koniec końców wybór padł na ciasto Milky Way. Bez kokosu.
Przepis wzięty ze strony http://ciasta.net
Ciasto
-6 jaj (miało być, ale jedno się schowało i ostatecznie dałam 5)
-1 szklanka cukru
-1 szklanka mąki pszennej
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-2 - 3 łyżki kakao
Ubić białka, dodać cukier, dodać żółtka, ubijając cały czas. Dodać mąkę, proszek i kakao i wymieszać. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temperaturze 170'C przez teoretycznie około 25 minut. Mi zajęło to jakieś drugie tyle (jakieś 45).
Odstawić do ostygnięcia.
Krem
-1/2 szklanki mleka
-3/4 szklanki cukru
-25 dag margaryny
-2 opakowania cukru waniliowego
-2 szklanki mleka w proszku
Mleko zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Margarynę utrzeć, dodać ostygnięte mleko i mleko w proszku.
Przekroić ciasto na dwie części i przełożyć kremem.
Teraz wierzch. W przepisie jest polewa czekoladowa. Z braku takowej, jak również z braku czekolady, zrobiłam polewę z kakao:
Rozpuścić 1/3 margaryny z 1 łyżką wody, 1 czubatą łyżką kakao i 4 łyżkami cukru.
Brzmi łatwo. A nastręczyło najwięcej trudności. Wyszło za rzadkie. Więc co Beata wymyśliła? A zagęściła skrobią. Nie jedną łyżką. Trzema (jeśli nie czterema). Nic. To może trzeba podgrzać jeszcze? Ok, gęstnieje. Gęstnieje. Gęstnieje. Kisiel. Czekoladowy kisiel. No cóż... Kucharką ja nie jestem.
Jakimś cudem udało się rozprowadzić kisielową polewę na cieście.
Na wierzchu - jakże by inaczej - wiórki kokosowe. W końcu miało być coś kokosowego.
Teraz ciasto chłodzi się w lodówce.
A tak wygląda:
Itadakimasu!
Sayounara, B-chan
Mało jej było mazurków, babek, kiełbas i jajek... Ekhm.
Nie! Poprawka. Zachciało się Beacie czegoś kokosowego.
Przegląd przepisów w poszukiwaniu tego właściwego i...
...koniec końców wybór padł na ciasto Milky Way. Bez kokosu.
Przepis wzięty ze strony http://ciasta.net
Ciasto
-6 jaj (miało być, ale jedno się schowało i ostatecznie dałam 5)
-1 szklanka cukru
-1 szklanka mąki pszennej
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-2 - 3 łyżki kakao
Ubić białka, dodać cukier, dodać żółtka, ubijając cały czas. Dodać mąkę, proszek i kakao i wymieszać. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temperaturze 170'C przez teoretycznie około 25 minut. Mi zajęło to jakieś drugie tyle (jakieś 45).
Odstawić do ostygnięcia.
Krem
-1/2 szklanki mleka
-3/4 szklanki cukru
-25 dag margaryny
-2 opakowania cukru waniliowego
-2 szklanki mleka w proszku
Mleko zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Margarynę utrzeć, dodać ostygnięte mleko i mleko w proszku.
Przekroić ciasto na dwie części i przełożyć kremem.
Teraz wierzch. W przepisie jest polewa czekoladowa. Z braku takowej, jak również z braku czekolady, zrobiłam polewę z kakao:
Rozpuścić 1/3 margaryny z 1 łyżką wody, 1 czubatą łyżką kakao i 4 łyżkami cukru.
Brzmi łatwo. A nastręczyło najwięcej trudności. Wyszło za rzadkie. Więc co Beata wymyśliła? A zagęściła skrobią. Nie jedną łyżką. Trzema (jeśli nie czterema). Nic. To może trzeba podgrzać jeszcze? Ok, gęstnieje. Gęstnieje. Gęstnieje. Kisiel. Czekoladowy kisiel. No cóż... Kucharką ja nie jestem.
Jakimś cudem udało się rozprowadzić kisielową polewę na cieście.
Na wierzchu - jakże by inaczej - wiórki kokosowe. W końcu miało być coś kokosowego.
Teraz ciasto chłodzi się w lodówce.
A tak wygląda:
Itadakimasu!
Sayounara, B-chan
12.04.2012
Pisanie pracy licencjackiej w toku.
Siedzę z lapkiem na kolanach, z jednej strony otwarte książki, z drugiej czarna kotka z głową opartą o klawiaturę. Piszę wiernie swoją pracę (sic!). I niedługo skończę pierwszy rozdział! Nie ma to, jak odpowiednia motywacja - znaczy się naglący termin. Od razu przybywa ochoty do pisania :D
Powstała nawet Oda do Licki (czyt. pracy licencjackiej). Poniżej zamieszczam.
"W sieci czarnych znaczków,
czcionki Times New Roman,
gubię się nieznacznie
i powoli konam.
Licencjacie drogi!
Czemuś Ty mi zmorą?
Rzucasz się pod nogi,
miast być mi podporą.
Snu zaznać nie sposobna,
Siedzę aż do rana.
O licko nadobna!
Weź się napisz sama."
Sayounara,
B-chan.
Powstała nawet Oda do Licki (czyt. pracy licencjackiej). Poniżej zamieszczam.
"W sieci czarnych znaczków,
czcionki Times New Roman,
gubię się nieznacznie
i powoli konam.
Licencjacie drogi!
Czemuś Ty mi zmorą?
Rzucasz się pod nogi,
miast być mi podporą.
Snu zaznać nie sposobna,
Siedzę aż do rana.
O licko nadobna!
Weź się napisz sama."
Sayounara,
B-chan.
Subskrybuj:
Posty (Atom)