Siedzę z lapkiem na kolanach, z jednej strony otwarte książki, z drugiej czarna kotka z głową opartą o klawiaturę. Piszę wiernie swoją pracę (sic!). I niedługo skończę pierwszy rozdział! Nie ma to, jak odpowiednia motywacja - znaczy się naglący termin. Od razu przybywa ochoty do pisania :D
Powstała nawet Oda do Licki (czyt. pracy licencjackiej). Poniżej zamieszczam.
"W sieci czarnych znaczków,
czcionki Times New Roman,
gubię się nieznacznie
i powoli konam.
Licencjacie drogi!
Czemuś Ty mi zmorą?
Rzucasz się pod nogi,
miast być mi podporą.
Snu zaznać nie sposobna,
Siedzę aż do rana.
O licko nadobna!
Weź się napisz sama."
Sayounara,
B-chan.
12.04.2012
6.04.2012
Wielkanoc!
Nareszcie! Najpiękniejsze święta w roku :)
Dom wysprzątany, w wazonie wiosenne żonkile i bazie.
A już jutro całonocne czuwanie paschalne i Alleluja!
Z tej okazji życzę wszystkim, aby światło Zmartwychwstałego Jezusa oświetliło każdy zakamarek naszego życia. A jeśli już wkradnie się ciemność, to życzę, aby stała się ona ciemnością błogosławioną, jako ta, w której światło Jego miłości rozbłyśnie jeszcze intensywniej :)
B-chan.
PS. Wielkanocny mazurek już czeka :)
Dom wysprzątany, w wazonie wiosenne żonkile i bazie.
A już jutro całonocne czuwanie paschalne i Alleluja!
Z tej okazji życzę wszystkim, aby światło Zmartwychwstałego Jezusa oświetliło każdy zakamarek naszego życia. A jeśli już wkradnie się ciemność, to życzę, aby stała się ona ciemnością błogosławioną, jako ta, w której światło Jego miłości rozbłyśnie jeszcze intensywniej :)
B-chan.
PS. Wielkanocny mazurek już czeka :)
20.02.2012
Ten post nie sprawi, że Twoje życie się zmieni...
3 tygodnie wolnego minęły jak z bicza strzelił. Albo jak wszelkiego rodzaju słodycze chowane przez mamę po szafkach (tak dla przezorności, co raczej nie spełnia wymagań).
I tak, co następuje:
- praktyki nie zrobione, gdyż nie chciało mnie się wychodzić na to zimno;
- praca licencjacka nadal tkwi w martwym punkcie 0;
- zaliczenia z fakultetu jak nie było, tak dalej nie ma wpisanego (co oznacza wycieczkę do czcigodnej prof.)
- zaczęłam uczyć się japońskiego: poczynając od rzeczy najważniejszej, czyli opanowywania japońskiego pisma. A dokładnie 3 rodzajów pisma. W jednym palcu mam już hiraganę (w tydzień!), obecnie do drugiego wciskam katakanę, a jak opanuję oba powyższe perfekt - wtedy przyjdzie czas na zgłębianie chińsko-pochodnych znaczków kanji. Nie wiem, gdzie je upcham. Chyba do nosa.
Nowe motto: "Wal studia, ucz się japońskiego?"
To tyle na dzisiaj.
Sayonara
さようなら
I tak, co następuje:
- praktyki nie zrobione, gdyż nie chciało mnie się wychodzić na to zimno;
- praca licencjacka nadal tkwi w martwym punkcie 0;
- zaliczenia z fakultetu jak nie było, tak dalej nie ma wpisanego (co oznacza wycieczkę do czcigodnej prof.)
- zaczęłam uczyć się japońskiego: poczynając od rzeczy najważniejszej, czyli opanowywania japońskiego pisma. A dokładnie 3 rodzajów pisma. W jednym palcu mam już hiraganę (w tydzień!), obecnie do drugiego wciskam katakanę, a jak opanuję oba powyższe perfekt - wtedy przyjdzie czas na zgłębianie chińsko-pochodnych znaczków kanji. Nie wiem, gdzie je upcham. Chyba do nosa.
Nowe motto: "Wal studia, ucz się japońskiego?"
To tyle na dzisiaj.
Sayonara
さようなら
3.02.2012
Babeczki z jabłkami
Wolne. 3 tygodnie wolnego. Wszystkie zaliczenia, kolokwia mam za sobą. Teraz pozostaje tylko czekać na wyniki. A dokładnie na jeden wynik - którego uparcie nie ma i nie ma, a który interesuje mnie najbardziej.
Trzeba wykorzystać te 3 tygodnie na zrobienie praktyk i wreszcie na pisanie licencjata. Przydałoby się, chociaż w ten mróz nie bardzo chce mnie się wychodzić z domu. (To nieludzkie, żeby było tak zimno...)
Na osłodę zimy i czasu oczekiwania - Babeczki z jabłkami*
Składniki
Ciasto
- 150 g mąki
- 50 g cukru pudru
- 50 g masła
- szczypta soli
- 1 jajko
Mąkę, cukier wysypać na stolnicę. Dodać masło, rozdrobnić.
Wbić jajko, posolić i zagnieść ciasto.
Włożyć do foliowej torebki i schować na 40 minut do lodówki.
Rozwałkować ciasto i wyciąć krążki o średnicy nieco większej niż średnica foremek.
Foremki wysmarowane masłem wykleić krążkiem ciasta, nałożyć nadzienie, zakleić kolejnym krążkiem ciasta.
Piec w 200 stopniach C, przez 15-20 minut.
Nadzienie
- 2 jabłka
- garść posiekanych migdałów
- 2 garście rodzynek
- łyżeczka miodu
- 3/4 łyżeczki cynamonu
- cukier waniliowy
Jabłka obrać, pokroić na kawałki. Wrzucić do małego garnka (podlać trochę wodą) i dusić. Dodać migdały, rodzynki, miód, cynamon i cukier waniliowy. Wymieszać. Poddusić kilka minut.
Babeczki posypać cukrem pudrem i można wcinać :)
* - babeczki są wzorowane na babeczkach z budyniem, o których wspominałam w poprzednim poście. Inne jest tylko nadzienie - wiadomo: ja się bez improwizacji obyć nie mogę ;]
Sayonara!
Trzeba wykorzystać te 3 tygodnie na zrobienie praktyk i wreszcie na pisanie licencjata. Przydałoby się, chociaż w ten mróz nie bardzo chce mnie się wychodzić z domu. (To nieludzkie, żeby było tak zimno...)
Na osłodę zimy i czasu oczekiwania - Babeczki z jabłkami*
Składniki
Ciasto
- 150 g mąki
- 50 g cukru pudru
- 50 g masła
- szczypta soli
- 1 jajko
Mąkę, cukier wysypać na stolnicę. Dodać masło, rozdrobnić.
Wbić jajko, posolić i zagnieść ciasto.
Włożyć do foliowej torebki i schować na 40 minut do lodówki.
Rozwałkować ciasto i wyciąć krążki o średnicy nieco większej niż średnica foremek.
Foremki wysmarowane masłem wykleić krążkiem ciasta, nałożyć nadzienie, zakleić kolejnym krążkiem ciasta.
Piec w 200 stopniach C, przez 15-20 minut.
Nadzienie
- 2 jabłka
- garść posiekanych migdałów
- 2 garście rodzynek
- łyżeczka miodu
- 3/4 łyżeczki cynamonu
- cukier waniliowy
Jabłka obrać, pokroić na kawałki. Wrzucić do małego garnka (podlać trochę wodą) i dusić. Dodać migdały, rodzynki, miód, cynamon i cukier waniliowy. Wymieszać. Poddusić kilka minut.
Babeczki posypać cukrem pudrem i można wcinać :)
* - babeczki są wzorowane na babeczkach z budyniem, o których wspominałam w poprzednim poście. Inne jest tylko nadzienie - wiadomo: ja się bez improwizacji obyć nie mogę ;]
Sayonara!
Subskrybuj:
Posty (Atom)